Recenzja „Uczuć niekoniecznych” w tygodniku „Angora”

9:22 am

W tygodniku „Angora” ukazała się recenzja książki „Uczucia niekonieczne” Aleksandry Domańskiej.

Agnieszka Freus pisze: Ta książka wyro­sła z dwóch słów, które autorce, Alek­san­drze Domań­skiej, prze­ka­zała Maria Wasow­ska, żona jed­nego ze Star­szych Panów – Jerzego Wasow­skiego. Miesz­ka­jąc po sąsiedzku, spo­ty­kały się cza­sem przy kawie w salo­niku pani Marii, która była już wdową po panu Jerzym. Któ­re­goś razu pisarka opo­wie­działa sąsiadce o powo­ła­niu do życia Sklepu Rze­czy Nie­ko­niecz­nych, bo pod tym szyl­dem chciała „sprze­dać” czy­tel­ni­kom ważne dla niej, a z pozoru nie­istotne wyda­rze­nia. Wtedy pani Maria wyszła do dru­giego pokoju i wró­ciła z maleń­kim kawał­kiem kartki, na któ­rym napi­sała ołów­kiem: „Uczu­cia Nie­ko­nieczne”.

Zgro­ma­dzone przez ostat­nie lata myśli o spra­wach na pierw­szy rzut oka mało waż­nych Domań­ska zebrała w maleń­kiej książce, któ­rej tytuł jest przy­to­cze­niem słów skre­ślo­nych na skrawku przez nestorkę. Tema­tycz­nie jest tu wszystko: opis włó­cze­nia się bez celu, bycia zachwy­co­nym bez powodu, prze­stra­ja­nie się z hałasu na ciszę. Roz­wa­ża­nie nad tym, co by Wiecz­ność zro­biła bez naszej ludz­kiej zni­ko­mo­ści, ale i o tym, czy zano­sić kaczkę ze zwich­niętą nogą do pogo­to­wia dla zwie­rząt. Są dyk­te­ryjki o sia­da­niu przed podróżą, o łowie­niu, patrze­niu w niebo i słu­cha­niu rycze­nia bydła prze­żu­wa­ją­cego trawę. Są też poważ­niej­sze rze­czy: wojna w Ukra­inie, postawa Pola­ków i dość surowa ocena czło­wie­czeń­stwa, które się w nas tylko na chwilę „poka­zuje”; są pamięt­niki zesłań­ców i prze­pastne skry­wane histo­rie. Gene­ral­nie jest tu lirycz­nie, ale bywa też naprawdę do śmie­chu – np. kiedy się czyta opo­wiastkę o biegu tere­no­wym w Kam­pi­no­sie i posta­wie jed­nego bie­gną­cego!

Zna­ko­mite to jest, skła­nia do wie­lo­po­zio­mo­wych reflek­sji. Pre­cy­zyj­nie ujęte, bo Alek­san­dra Domań­ska od lat spe­cja­li­zuje się w pisa­niu małej formy. Gdyby chcieć zna­leźć jakieś porów­na­nie na zachętę – ten spo­sób widze­nia świata zbliża się do słyn­nych „Szcze­lin ist­nie­nia” Jolanty Brach-Cza­iny.

 

Brak komentarzy

Możliwość komentowania jest wyłączona.