Premiera – “Budzenie drzew” Joanny Domańskiej

“Budzenie drzew” to debiutancka powieść Joanny Domańskiej. Od przeszłości, jak i od swojej małej ojczyzny nie można uciec. Nosi się je głęboko w sobie. “Budzenie drzew” to powieść utkana z małych wydarzeń i strzępków historii o tym, jak nasze korzenie przywiązują nas do ziemi, jak do pewnych prawd dojrzewa się po trochu. To opowieść o życiu, przemijaniu, śmierci… O symbiozie człowieka z przyrodą. Bohaterka książki wychowuje się na wsi, u dziadków. Matka ją porzuciła i wyjechała do Włoch. Ojciec nieznany. Dziewczynka dorasta w świecie niedomówień i niewyjaśnionych kwestii. Buduje wokół swojego serca niewidzialny mur. Cierpkie wchodzenie w dorosłość oznacza konieczność oswojenia się ze stratą i śmiertelnością – zwierząt i ludzi. Babka jest oszczędna w okazywaniu uczuć, dziadek bardziej skory do rozdawania razów. Z takim bagażem doświadczeń kobieta ucieka do miasta, by po latach powrócić, już nie sama, do swojej opiekunki, która zaczyna snuć historie z życia, i do własnych wspomnień. Joanna Domańska ma moc wywoływania obrazów, które zapadają głęboko w pamięć. Książkę można zamówić w naszym sklepie 👉https://rynek-ksiazki.pl/sklep/budzenie-drzew-zapowiedz/ Joanna Domańska – absolwentka filologii polskiej z edytorstwem i komunikacją medialną na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, studium dziennikarskiego, studiów podyplomowych z zakresu fotografii w Warszawskiej Szkole Fotografii i Grafiki Projektowej. Stypendystka Ministerstwa…

“W kinie panoramicznym”

Juraj Kováčik   W kinie panoramicznym  Ze słowackiego przełożył Michał Wirchniański Kováčik poszukuje w życiu zwykłych ludzi niezwykłych momentów i kluczowych zwrotów. Innego narratora porwałoby w tej sytuacji gorączkowe tempo, ale Juraj potrafi zafundować czytelnikom przyjemność płynącą z obrazów plastycznych niczym w kinie panoramicznym – Pavol Rankov Zbiór opowiadań Juraja Kováčika  zaczyna się w księgarni, gdzie on obserwuje ją. On pracuje, ona siedzi na pufie i w ręku trzyma książkę. To, że cała historia skończy się romansem jest oczywiste od pierwszego akapitu, ale w opowiadaniu “Na Zachodzie bez zmian”, jak i wszystkich w tym tomie, Kováčik uważnie i dokładnie buduje świat swoich bohaterów, powoli go rozszerzając, wprowadzając inne postaci, zaskakując czytelniczkę bądź czytelnika i kończąc całkiem konkretnie – Wojciech Szot, Zdaniem Szota Zbiór jedenastu opowiadań o miłości i śmierci rozgrywających się w różnych czasach i różnych krajach. Ten kalejdoskop postaci i środowisk autor przedstawia z filmową wręcz plastycznością. Poszczególne obrazy są połączone w całość wyłaniającymi się stopniowo powiązaniami, prowadzącymi do zaskakujących, a czasem wręcz fatalnych skutków. Czy na pewno my sami tworzymy historię naszego życia swoimi czynami? Czy jest odwrotnie i to właśnie historie, z którymi się utożsamiamy, determinują nasze postępowanie i losy? To zaproszenie do niezwykłej podróży po oryginalnej…

“Znakomita proza”

Bernadetta Darska pisze na blogu o “Szajce”: “Znakomita proza! Swoim klimatem przypomina nieco powieści innego węgierskiego autora. László Krasznahorkai – to jego fascynujące wizje doskonale korespondują z tym, co proponuje Grendel. Na szczególną uwagę zasługuje świetny zamysł kompozycyjny i to, co dzieje się na początku i na końcu książki”. Cała recenzja na blogu:http://bernadettadarska.blogspot.com/

Zapowiedź – “W kinie panoramicznym” Juraja Kováčika

Juraj Kováčik   W kinie panoramicznym  Ze słowackiego przełożył Michał Wirchniański Zbiór jedenastu opowiadań o miłości i śmierci rozgrywających się w różnych czasach i różnych krajach. Ten kalejdoskop postaci i środowisk autor przedstawia z filmową wręcz plastycznością. Poszczególne obrazy są połączone w całość wyłaniającymi się stopniowo powiązaniami, prowadzącymi do zaskakujących, a czasem wręcz fatalnych skutków. Czy na pewno my sami tworzymy historię naszego życia swoimi czynami? Czy jest odwrotnie i to właśnie historie, z którymi się utożsamiamy, determinują nasze postępowanie i losy? To zaproszenie do niezwykłej podróży po oryginalnej wyobraźni pisarza, szczególnie wyczulonej na urodę świata i ludzi. Być może dzięki doświadczeniu fotografa Kováčik może lepiej uchwycić w słowach najważniejsze rzeczy, a swoimi opisami przenieść czytelnika do świata swoich bohaterów. „Kováčik poszukuje w życiu zwykłych ludzi niezwykłych momentów i kluczowych zwrotów. Innego narratora porwałoby w tej sytuacji gorączkowe tempo, ale Juraj potrafi zafundować czytelnikom przyjemność płynącą z obrazów plastycznych niczym w kinie panoramicznym” – Pavol Rankov Książkę można zamówić >>>TUTAJ   Fragment książki: „Żyjemy w świecie utkanym z histo­rii. Nigdy nie mieliśmy ich tyle, nigdy nie przeży­waliśmy ich tyle. A przecież nie istnieje podział na historie prawdziwe i sztuczne czy zmyślone. Każda historia jest zmyślona. Rzeczy się dzieją, biegną w…

Sos węgiersko-słowacki

“Zdążyłam już przekonać się, że Biblioteka Słów wydaje prozę niebanalną, klimatyczną i charakterną, zawsze smaczną. Tym razem dostaliśmy do skosztowania sos węgiersko-słowacki, ugotowany w pogranicznym tygielku kulturowym, pachnący lekko ‘Sklepami cynamonowymi’, doprawiony ironią i szczyptą surrealizmu” – czytamy na blogu Życie i pasje. “‘Szajka’ to opowieść o dorastaniu i przemijaniu, o niepokoju, konformizmie, bierności, wojnie, wolności, wyborach moralnych, niskich pobudkach, naturze człowieka, niekoniecznie od najlepszej strony. O tym, jak dewaluują się pojęcia takie jak naród, rodzina, wiara, czyn, poświecenie. O prowincjonalnym miasteczku na pograniczu i o zwykłych ludziach. O sądnym dniu i zwyczajnej codzienności. O przetrwaniu.”… Cała recenzja: http://zycieipasje.net/…/szpieg-w-ksiegarni-szajka…/

Istny panoptykon

“Śmiałam się podczas czytania… w głos. Lubię dobre porównania, lubię absurdalność, surrealizm i lubię takie poczucie humoru, które to z kolei przywiodło mi na myśl „Wtedy w Loszoncu” Petera Balki, nawet miejsce akcji – słowacko-węgierskie pogranicze – się zgadza, a i w samym tekście pojawia się Łuczeniec, czyli Loszonc. Wiele cech wspólnych ma „Szajka” również z „Rivers of Babylon” Petera Pištanka. To te same pragnienia, te same motywacje napędzają bohaterów” – czytamy na blogu Pod lasem opowieści. “W ‘Szajce’ widać jak lata płyną, a ludzie płyną z prądem. Przemija tylko czas. Postęp technologiczny odbywa się w obojętności na wielkie ideały, których definicję modyfikuje potrzeba. Z reguły… potrzeba wygody” – pisze autorka recenzji. Cały tekst dostępny jest tutaj: https://www.podlasemczytane.pl/2020/12/szajka-lajos-grendel.html

Kwaśne wino i leczo z puszki, czyli “Szajka” Lajosa Grendela

Na blogu Literatura sautée pojawiła się recenzja powieści Lajo­sa Gren­de­la. “Szaj­ka to oczy­wi­ście pro­za dobra, sty­lo­wo napi­sa­na, z obo­wiąz­ko­wą mie­sza­ni­ną nostal­gii za świa­tem minio­nym oraz prze­stro­gą przed tym, co nazna­czy­ło wiek XX. Są sen­ne ulicz­ki, bez­sens środ­ko­wo­eu­ro­pej­skiej drzem­ki, kasz­tan, na któ­rym kie­dyś wisie­li strza­ło­krzy­żow­cy, kwa­śne wino, nie­uda­ne miło­sne przy­go­dy i ostat­nia pusz­ka byle jakie­go leczo w lodów­ce na pokrze­pie­nie po łóż­ko­wym wysił­ku. To leczo jest wymow­nym, bo powta­rza­nym w posło­wiu i na blur­bie sym­bo­lem — brzyd­ka i nud­na dziew­czy­na mówi boha­te­ro­wi, że od wol­no­ści lep­sze jest ciup­cia­nie, no i leczo. To dużo tłu­ma­czy. Tak jak Bern­hard obja­wiał swo­im roda­kom, że w każ­dej sta­rej sza­fie w Austrii sie­dzi jakiś nazi­sta, tak Gren­del mówi, że ruiny c.k. potę­gi po dwóch woj­nach świa­to­wych zamiesz­ki­wa­li tyl­ko ludzie pośled­ni. Szu­je, dwu­li­cow­cy, szu­le­rzy, zwy­kli kłam­cy, a przede wszyst­kim ludzie bez wła­ści­wo­ści. Nud­ni face­ci i sza­re dziew­czy­ny, jedzą­cy to swo­je leczo z pusz­ki i piją­cy kwa­śne wino”. Cała recenzja do przeczytania na stronie: http://www.literaturasautee.pl  

O “Szajce” w Polskim Radiu

W audycji “Czytelnia” Piotr Kofta i Iwona Rusek omawiają książki dwóch autorów z Węgier: Lajosa Grendela (“Szajka”) oraz Dezső Kosztolániego (“Złoty latawiec”). https://www.polskieradio.pl/…/2647364,Szajka-i-Zloty… “Dla mnie ‘Szajka’ to historia o przetrwaniu, o tym, w jakim sposób przetrwać w tak wariackim miejscu jak pogranicze węgiersko-słowackie” – mówił Piotr Kofta. “Książka jest pełna kapitalnych cytatów”.

Nowa recenzja “Szajki”

Na blogu “Magda siedzi między książkami: recenzja “Szajki”: To opowieść o małym miasteczku słowacko-węgierskiego pogranicza i to ono samo w sobie jest jego głównym bohaterem. Genialne rozłożenie akcentów i prowadzenie odbiorcy po meandrach egoizmu, braku heroizmu i pewnej koniecznej do przetrwania błahości jednym czytelnikom może się spodobać, a innych nużyć. To nie jest opowieść wartkiej akcji, tylko historia tła, na którym mogłaby toczyć się jakaś akcja. Jeden z wymienianych na kartach tej książki uczestnik wydarzeń opisany jest w ten sposób: “Jeśli więc wcześniej mówiłem, że (…) zawsze jedną nogą stał po stronie postępu społecznego, to muszę dodać, że gdyby urodził się z sześcioma nogami, każdą z nich stałby gdzie indziej” (s. 54-55). Właśnie takie są postacie tworzące tę pełną błyskotliwych uwag książkę. Wypowiadają się na temat innych, oceniają, sami broniąc się przed jakimkolwiek społecznym zaangażowaniem. Zachowanie status quo własnego podwórka jest najważniejsze w kontekście burzliwych przemian pogranicza. Cała recenzja dostępna na stronie: https://magdalenamisztela.blogspot.com/2020/12/jak-dopasowac-sie-do-pogranicza-lajos.html

Wacław Holewiński o “Szajce”

Wacław Holewiński w cyklu “Mebluję głowę książkami” recenzuje powieść Lajosa Grendela: Czym jest „Szajka”? Zbiorem opowiadań? Powieścią? Zapisem relacji? Literackim przewodnikiem po mieście? Nie, to jednak powieść. Luźno powiązana, ale jednak powieść. Dzieje się gdzieś na pograniczu słowacko-węgierskim, w nie za dużym mieście, gdzie ludzie wiedzą o sobie dużo, czasami bardzo dużo. Czasami, przez pokolenia, budują mit, czasami opowiadają własną historię. (…) Czytałem tę książkę też trochę jak przewodnik po dziwnym mieście, gdzie ulice mają swoje historie. Zmyślone, prawdziwe, bajkowe, takie, które można opowiedzieć na kilka sposobów, wydobyć z nich różne melodie, zmieścić różnych bohaterów. Ale wciąż i wciąż przychodziła mi do głowy myśl, że właśnie pogranicze tworzy klimat tej powieści. Jest w niej gdzieś, poza dawką humoru, bliską chyba czeskiemu, w którym cielesność nie jest niczym wstydliwym, podskórny strach. Jest jakaś próba identyfikacji – czasami dobrze, wygodnie, bezpiecznie jest poczuć się Węgrem, czasami warto być w pierwszym szeregu tych, którzy manifestują przywiązanie do państwa czechosłowackiego, czasami dobrze być komunistą, a czasami maszerować z faszystami. 👉Cała recenzja na portalu Pisarze.pl